,,Z nim?!

W jednym łóżku?

Niestety Czarek kategorycznie odmówił spania na podłodze, a Lutce również nie uśmiechało się spędzenie nocy na twardych deskach. Zresztą, jeżeli zamierzała tu zostać… Trzeba wymyślić rozwiązanie, które załatwiłoby sprawę na dłużej. Przydałby się jakiś kamień graniczny. Coś, co by ich skutecznie oddzielało i zapobiegało przypadkowym dotknięciom pod kołdrą. Walizka? Odpada. Zajmuje za dużo miejsca. Ale worek z karmą dla Frygi byłby idealny! Lutka rzuciła się do klatki, obok której stał sporych rozmiarów pakunek. Tak! Idealny! Będzie chrzęścił i szeleścił, jeżeli czyhający po drugiej stronie intruz pomyśli o jakichś podstępach.

— Okej, nie komentuję tej infantylnej szopki, bo na noc nie zamierzam się denerwować – wymamrotał Czarek z dezaprobatą, nie odrywając się od notatek, które czytał oparty o ramę łóżka.

Lutka bez słowa ułożyła worek dokładnie pośrodku. Co teraz powinna zrobić? Położyć się? Poprosić, żeby zgasił światło? Co za obrzydliwie krępująca sytuacja!

— Zastanawiam się tylko, po co ci ten… kombinezon. – Obrzucił ją krótkim, ale bacznym spojrzeniem. – W bieliźnie już cię widziałem, nie dziwne mi. Ciepło, ugotujesz się.

Kombinezon?

Jej nowa piżama w fiołki zakupiona na cześć Roberta?!

— Ty, widzę, nie masz takich problemów. – Nie potrafiła ukryć złości.

Westchnął. Popatrzył na nią, po czym z męczeństwem wypisanym na twarzy poskładał
kartki do teczki.

— Ja nie mam tylu problemów, bo ich sobie nie stwarzam – odpowiedział beznamiętnie i zanurzył ręce pod prześcieradło. Po chwili wyciągnął spod niego… slipki!

— Chcesz spać nago?!

— Jakiś kolejny kłopot? Przecież obwarowałaś się… – Chwycił worek za papierową rączkę i przeczytał: – ,,Karma dla kociąt”?

— Fryga to lubi – wyjaśniła z godnością, ale zaraz stwierdziła, że słowo godność zbytnio nie pasowało do sytuacji. – Ty to robisz specjalnie!

— Specjalnie ściągnąłem majtki? No chyba! Majtek nie ściąga się raczej odruchowo, pozwolę sobie zauważyć.

— Naprawdę nie ściągasz ich odruchowo? Ty?

— Opanuj swoje żądze, cyniczna kobieto. Myśl o worku… karmy dla kociąt. Od moich majtek nie zależy twoje bezpieczeństwo. Z przykrością zawiadamiam, że nie gwałcę. Nie jestem Somalijczykiem.”

 

„Pisz więcej takich książek!" Joanna Chmielewska