,,I jak wytłumaczyć babie, że się myli, kiedy ona jest święcie przekonana, że to wszyscy dookoła są w błędzie?

Poza tym tłumaczą się winni. A on, patriota, Polak, chciał pokazać Julii, jak w wierszu Tuwima radzili sobie z wyciąganiem rzepy dziadek z babcią.

Wielkie mi co!

Nikt go na emocjonalną smycz nie będzie brał! Swoją drogą, jakie to szczęście, że w całej tej głupiej znajomości z Lutką nie doszło do spoufaleń cielesnych. To by dopiero było! Myślał o pewnych sprawach, i to często, ale za kłopoty uprzejmie dziękował. Na uniesienia pozwoli sobie po powrocie, jeśli ta znajomość przetrwa. A na razie, niech sobie Lutka kręci nosem, od tego ten nos ma. Zazdrość bywa sympatyczna, jeśli mierzona jest szczyptami. Szczyptami! Kopy to nie szczypty. Tak trzęsą się o chłopa tylko niedowartościowane bździągwy. A nie lepiej zadbać o to, żeby chłop nie miał potrzeby zerkać gdzie indziej? Nie myślą, głupie. Źle ukierunkowana energia, po prostu. Energię to on by proponował koncentrować na wnętrzu. Żeby być dla faceta bardziej ciekawą. Niezależną, silną. Osobowość! To przede wszystkim. Osobowość obleczona w… te takie tam. Ale te takie tam przemijają, a tymczasem pozostają jedynie premią, erotycznym bonusem. Potem…. Piersi, zgodnie z bezlitosnym prawem grawitacji, i tak ciągną ku podłodze, loki siwieją, tyłeczki klęsną. A niebanalność zostaje.

Howgh.

Koniec i kropka.

Wszystko w temacie.

A jak baba chce go terroryzować wyjazdami, proszę bardzo. On jej co najwyżej pomacha na do widzenia swoim muskularnym ramieniem. To znaczy dłonią. No dobrze. Ewentualnie może jej… trochę potowarzyszyć. Lutka przekabaciła Festusa i olbrzym wskakuje w samolot zaraz po obiedzie. Świetnie. Czarek nigdy nie był w Mombasie, a słyszał, że warto. I na pewno dostanie tam papierosy. Se zrobi wycieczkę. I trochę dołoży na paliwo, żeby ta wstręciucha nie poszła z torbami.

Profesorowi powie, że Lutka leci do rodziny.

A jemu na otarcie łez zostanie przynajmniej kałasznikow.

I fajki.

Dużo fajek.

I dużo kości.

W tym kość gnykowa.”

 

„Pisz więcej takich książek!" Joanna Chmielewska