Aktualności:
Targi, targi i po targach…
Targi, targi i po targach.
Same targi wywołały u mnie mieszane odczucia, bo okazuje się, że można iść na targi książki i kupić buty narciarskie – ale w sumie bardziej zdumiałaby mnie w tym miejscu sprzedaż wędzonego łososia czy wyszczuplających gaci, tak że nie jest źle… Jednak moim skromnym zdaniem podczas takiej imprezy należałoby zapraszać wystawców z branży (przeciwko wyrobom papierniczym nic nie mam, pachną jak książki), ale już obuwie zalatuje zgoła innym materiałem. Mam nadzieję, że Targi Katowickie w niedługim czasie będą barwnym świętem czytelników, ale to się samo nie stanie. Potrzeba do tego pracy całego zespołu ludzi. I koncepcji jednego człowieka z wyobraźnią.
A teraz z przyjemniejszej beczki. Bardzo dziękuję za gościnę wortalowi Granice.pl a także wszystkim, którzy mnie odwiedzili i na mnie czekali. Bo szczerze mówiąc, przy tym umywają się wszelkie nagrody i wyróżnienia. Piszę dla czytelników. Tylko dla nich (i dla siebie). Bo do tej pory nie usłyszałam od żadnego jurora (choć to również czytelnik), tego, co padło dziś z ust pewnej pani (pani Kornelio, z całego serca dziękuję!). Cytuję: ,,Pani Marto, pani musi długo żyć, bo pani musi dużo pisać”. Wzruszyłam się. Bardzo, bardzo. Przyznaję sobie za to osobistą nagrodę. Nagrodę niekupioną, nieugadaną i nieustawioną. Wygrałam!