Kruche rogaliki drożdżowe z marmoladą różaną
Uwielbiam! Latem pamiętam o zrobieniu dżemu porzeczkowego lub śliwkowego, bo najlepiej pasują do rogalików. Dżem mieszam z marmoladą różaną – tę już kupuję – i zimą, kiedy nastają długie wieczory, napełniam dom zapachem drożdży. To najprostszy z przepisów na rogaliki, choć może się wydać skomplikowany (kwestia wprawy i planowania pracy). Może być bazą – zrobimy z niego również paszteciki, koperty z pastą szpinakowo-serową czy kapuśniaczki. Przepis dostałam od mojej przyjaciółki Anetki, która szaleje i napełnia ciasteczka masą serową, makową lub po prostu Nutellą.
SKŁADNIKI:
5 dkg świeżych drożdży
odrobina mleka do zalania drożdży
2 łyżki cukru
4 szklanki mąki pszennej
250 g zimnego masła
1 roztrzepane jajko
½ szklanki gęstej śmietany (12% lub 18%)
1/4 łyżeczki soli
zapach waniliowy
1 słoik dżemu
1 słoik marmolady różanej
1 roztrzepane jako do posmarowania
gruby cukier do posypania
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Przed przystąpieniem do robienia ciasta przygotujmy nadzienie. Mieszamy dżemy i wstawiamy do zamrażalnika na niecałą godzinę. Chodzi o to, żeby masa nie była miękka – wtedy nie wypłynie z rogalików na etapie klejenia.
Przygotowujemy rozczyn. Kruszymy drożdże, zalewamy niewielką ilością ciepłego mleka, zasypujemy cukrem i przykrywamy ściereczką. Po kilku minutach drożdże zaczną się burzyć. To znak, że są gotowe.
Mąkę przesiewamy na stolnicy, do dołka wrzucamy pokrojone masło i siekamy je nożem, łącząc z mąką. Ważne, by użyć prawdziwego masła, dobrej jakości, bo przekonałam się, że ma to zasadniczy wpływ na konsystencję, a co za tym idzie na łatwość wykonania.
Dodajemy śmietanę, jajko, sól i ewentualnie kroplę zapachu do ciast. Wyrabiamy, aż wszystkie składniki się połączą. Kulę ciasta dzielimy na pół, znowu na pół i każdą z ćwiartek również na połowę. W efekcie mamy 8 równych części ciasta. Na stolnicy zostawiamy tylko dwie z nich, resztę chowamy do lodówki (ciasto nie wyrośnie i nadmiernie nie rozmięknie, co ułatwi nam zadanie).
Będziemy potrzebować dwóch blach do pieczenia, które wykładamy pergaminem, wcześniej przygotowujemy również miseczkę z jajkiem, pędzelek i cukier do posypywania.
Pozostawionych na stolnicy części ciasta nie łączymy. Robimy z nich dwie osobne kule, rozgniatamy na płaskie okrągłe placki i po kolei wałkujemy (ostrożnie z posypywaniem mąką, zależy nam na tym, żeby brzegi rogalików się sklejały). Rozwałkowane ciasto w kształcie koła nie może być zbyt grube, bo rogaliki wyrosną w piecu i nie będą zgrabne. Nie powinno też być zbyt cienkie, bo nadzienie wydostanie się na zewnątrz. Teraz tniemy koło na osiem części, jak poprzednio. Otrzymamy w ten sposób płaskie trójkąty z półokrągłą podstawą. To właśnie na tym, najszerszym, końcu trójkąta nakładamy dżem i od tego końca zaczynamy zawijanie (dociskamy boki palcami). Rogalik zamyka ostry czubek, który chowamy pod spód ciasteczka (również go dociskając), żeby nie odskoczył podczas wyrastania w piecu. Wymaga to nieco wprawy, przyznaję. Moje rogaliki nie wyglądały ładnie za pierwszym razem, o nie. Co gorsza: nie przypominały rogalików, ale jakieś drapieżne rośliny, ewentualnie otwarte dziobki piskląt, bo w większości się pootwierały.
Smarujemy nasze małe półksiężyce jajkiem, posypujemy cukrem.
Rogaliki układamy na blasze w pewnych odległościach – powiększą się podczas pieczenia. Wstawiamy blachę po pieca nagrzanego do 170 stopni, pieczemy około 10-15 minut, aż nabiorą złotego koloru.
Po wstawieniu pierwszej partii ciastek – od razu wracamy do pracy i staramy się wyrobić w czasie tak, żeby przed wyciągnięciem z pieca gotowych ciastek, mieć już ulepione kolejne. I tak w sumie cztery razy.
Rogalików jest całe mnóstwo, ale to nic nie znaczy… Są tak wyborne, że znikają w zastraszającym tempie.